Po nieplanowanej przerwie zacząłem znów w tym samym miejscu, w którym przerwaliśmy wędrówkę w sobotę. Niestety jeden dzień okazał się niewystarczający na skuteczną kurację i skład stopniała do jednej osoby. Czarny szlak prowadzący z Truskawia w głąb puszczy okazał się być kompletnie zalany wodą. Momentami trzeba było iść po kostki w wodzie. Dalej przez zalane wsie w gminie Czosnów i dalej do Kazunia. Tam gościnny proboszcz z uwagą i zainteresowaniem wczytywał się w credencial. Przez most na trasie S7 było już niedaleko do Zakroczymia. W Zakroczymiu czekało miejsce na plebanii (chyba w dawnej salce katechetycznej). W kościele po Mszy św. niespodziewane spotkanie z organizatorkami Drogi Północnomazowieckiej, które tego samego dnia testował odcinek z Czerwińska do Wyszogrodu.

Na skrzyżowaniu szlaków w puszczy stoi kamień z taką tabliczką. (kolega ze Śląska mówi, że to nie była niemiecka trójka tylko czeski LT vz. 35, a czołgista pochowany jest w klasztorze w Rudach). Nie był to jedyny arystokrata, który zginął na przedpolach Warszawy (vide).

Strzeż nasze okolice!
I tradycyjnie dzisiejsza trasa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz